Przysługa XVI

Po powrocie do pokoju od razu zadzwoniłam do Kai, żeby przekazać jej słowa Aleksa.
Szczerze powiedziawszy zabrzmiało to tak jakby Adam był osobą dość, hm… wstydliwą?, taką, która woli najpierw wszystko przemyśleć i poukładać. A przecież chłopak, którego znam – mimo że znam go nie za długo – robił wrażenie całkiem inne. Kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz we czwórkę, praktycznie nie przestawał rozmawiać z Kaja, śmiać się, żartować. W sumie jak tak dłużej się zastanowić – to może Adamowi naprawdę zależy na mojej przyjaciółce i nie chciałby od razu wszystkiego spieprzyć?
Kiedy już skończyłam rozmowę z Kają, rzuciłam się na łóżko (tak, podczas rozmów telefonicznych zawsze chodzę) i zaczęłam myśleć nad swoją sytuacja, a konkretniej – nad Julią.

Przysługa XV

W drodze do klasy nie wiedziałam, co się dzieje. Poważnie. Podczas trzymania Aleksa za rękę towarzyszyły mi dziwne emocje, których nie potrafiłam nazwać.
Trochę obawiałam się reakcji klasy, jakichś szeptów za plecami, dziwnych spojrzeń – bo jednak jednego dnia z chłopakiem się nienawidzimy (co w zasadzie okazywał tylko on), a już następnego jestem parą. Trudno było mi się postawić na kogoś miejscu i wyobrazić sobie taką sytuację, ale byłam więcej niż pewna, że nie uwierzyłabym w coś takiego.
Z drugiej strony co kogo to interesuje? No, nie licząc oczywiście Julii, Kai i Krystiana.
Kiedy wyszliśmy w końcu na korytarz, a moim oczom ukazała się klasa, patrząca na nas, nieświadomie Ścisnęłam mocniej jego dłoń. Kiedy zdałam sobie z tego sprawę, jak opatrzona chciałam rozluźnić uścisk, jednak on mnie powstrzymał.
Jagoda, zachowuj się naturalnie – szepnął, a ja zagrywka wargi, a po chwili uśmiechnęłam się do Kai. I miałam nadzieję, że mój uśmiech wyszedł naturalnie.

Przysługa XIV



Patrzyłam w jego oczy, a moja głowa była kompletnie pusta. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, nie mogłam przewidzieć, co za chwilę się stanie… choć było to logiczne.
Przełknęłam głośno ślinę i to chyba otrzeźwiło Aleksa, bo spuścił głowę, następnie zabierając ręce z mojej talii.
Nie wiedziałam, dlaczego, ale poczułam się rozczarowana i naprawdę miałam nadzieję, że z moich ust nie wyleciał jęk zawodu.
Odchrząknęłam, próbując uspokoić swój oddech.
Co tu robisz? – spytałam w końcu, żeby przerwać ciszę.
Była sobota. Moja praca nie jest jakoś daleko od naszego domu, ale nigdy nie sądziłam, że Aleks zapuszcza się w te tereny. Tym bardziej, że oprócz kawiarni, w której pracowałam, w pobliżu były jedynie jakieś butiki i sklepy z odzieżą damską.

Przysługa XIII

Kiedy dotarliśmy do domu, Aleks zasiadł z motocykla i nie patrząc na mnie, wszedł do środka. Przez chwilę zastanawiałam się, czy powinnam poczekać chwilę, żeby nikt nie pomyślał (o ile ktoś jeszcze był na dole), że byliśmy gdzieś razem z chłopakiem. Prawdopodobnie nie wiedzą – a przynajmniej miałam taką nadzieję – że chodzimy razem do szkoły. Z drugiej strony w każdej chwili mogą to przecież sprawdzić. Albo mogą się domyślać – zdążyłam zbadać teren i nie było innej szkoły w pobliżu.
Wracając do rozmowy z Aleksem – moje przypuszczenia nie zostały przez niego oficjalnie potwierdzone, ale po jego reakcji byłam prawie pewna, że to właśnie przez partnera swojej mamy przeprowadził się do ojca. Jednak kiedy o nim wspomniałam, chłopak się nie wzdrygnął, więc jemu nic nie zrobił. Bo tak, przez moją głowę przeleciała myśl, że jakoś się znęcał nad Aleksem. Choć teraz myślę, że to było głupie, bo jest wystarczająco postawy, aby dać komuś radę.

Przysługa XII

Patrzyliśmy na siebie z Aleksem, jakbyśmy widzieli się pierwszy raz. Prawdopodobnie był nie mniej zaskoczony niż ja.
A może przerażony?
No dobra, mimo iż minęło już trochę czasu i usiedliśmy naprzeciwko siebie, miałam nadzieję, że to wszystko okaże się głupim snem. Jednak jak wiadomo – nadzieja matką głupich…
Byłam kompletnie nieobecna, podczas gdy moja mama rozmawiała z tatą chłopaka, nie mogąc pozbierać myśli.
Cieszę się, że przyjechałeś. – W końcu usłyszałam głos jego ojca.
Nic nie odpowiedział. Atmosfera była gęsta, a przynajmniej dla mnie. Rodzice nie wiedzieli, że znamy się ze szkoły i nie mamy dobrego początku, ale wydaje mi się, że po naszym zachowaniu jak do tej pory, można się zorientować, że coś jest nie tak.

Przysługa XI

Około siedemnastej umówiłam się z Kają na zakupy.
Nie miałam nic do roboty co prawda, ale jak mam być szczera to nie bardzo chciało mi się iść. Powiedziałam jej, że mamy jeszcze środę, czwartek, a nawet piątek zaraz po szkole, ale powiedziała, że woli to zrobić teraz, bo potem może nie będzie miała czasu. Z początku chciałam się uśmiechnąć i spytać, co ona robi, że może być taka zajęta. Na szczęście szybko ugryzłam się w język, ponieważ przypomniało mi się, iż jest w samorządzie. Już po takim czasie jaki spędziłam w tej szkole, wiedziałam, że faktycznie może się zdarzyć coś niespodziewanie.