Przysługa XI

Około siedemnastej umówiłam się z Kają na zakupy.
Nie miałam nic do roboty co prawda, ale jak mam być szczera to nie bardzo chciało mi się iść. Powiedziałam jej, że mamy jeszcze środę, czwartek, a nawet piątek zaraz po szkole, ale powiedziała, że woli to zrobić teraz, bo potem może nie będzie miała czasu. Z początku chciałam się uśmiechnąć i spytać, co ona robi, że może być taka zajęta. Na szczęście szybko ugryzłam się w język, ponieważ przypomniało mi się, iż jest w samorządzie. Już po takim czasie jaki spędziłam w tej szkole, wiedziałam, że faktycznie może się zdarzyć coś niespodziewanie.

Przysługa X

Nie mogłam spokojnie usiedzieć na krześle, cały czas się wierciłam, bo myślałam nad tym, co powiedział mi Aleks.
Że niby umawiam się z Aleksem i Krystianem jednocześnie?! To przecież tak… niemożliwe! Nie dosyć, że ani jeden, ani drugi mi się nie podoba, to tak naprawdę z żadnym nie byłam nawet na jednej randce. Kto mógłby chcieć rozsyłać takie plotki i w jakim celu? Tylko po to, żeby wzbudzić jakąś sensację i żeby w szkole zaczęło się coś dziać? Z zazdrości jakiś chłopak albo…
Jagoda – moje rozmyślania przerwał melodyjny głos Kai – dzwonek był, dlaczego nadal tu siedzisz? Tak ci się spodobała sala?
Zaśmiałam się.
Taak. Jeżeli byłaby taka możliwość, chciałabym tu zamieszkać. Da się coś zrobić?

Przysługa IX

Wczoraj już niewiele zrobiłam, bo od razu gdy weszłam do domu, zaczęłam myśleć o Krystianie i Aleksie… i o tym, że prawdopodobnie się nie dowiem, co się między nimi stało, chyba że powiedzą mi to właśnie oni – a to raczej niemożliwe.
Mama mojej pomocy nie potrzebowała, a ja kiedy to usłyszałam, poszłam się umyć i położyłam. Dopiero nastawiając na następny dzień budzik, zauważyłam, że Kaja próbowała się do mnie dodzwonić kilka razy. Ostatni raz jednak dwie godziny temu, więc pomyślałam, że nie jest to aż tak ważne i powie mi to jutro w szkole.
* * *
Nigdy nie zdarzyło mi się zaspać do szkoły. Nigdy.

Przysługa VIII

W bibliotece posiedziałam dwie godziny, czyli tyle, ile wynosiła moja kara i zaczęłam się zbierać. Niby przez ten czas czytałam książkę, ale czułam, że i tak będę musiała powtórzyć te rozdziały, które zdążyłam przeczytać po wybiegnięciu Aleksa, bo zamiast skupić się na słowach, w mojej głowie cały czas odtwarzała się rozmowa chłopaka z mamą.
Doszłam do wniosku, że rodzice Aleksa się rozwiedli, a jego mama ma teraz kogoś nowego, ale Aleks go za bardzo nie lubi, ba! Z tego, co słyszałam nawet nienawidzi. Jednak czy miał jakiś powód – nie wiem.

Przysługa VII

W piątek w czasie powrotu do domu całe szczęście nie musiałam używać scyzoryka, ale nie powiem – rzeczywiście wokół kręciły się podejrzane typki, a dzięki temu, co dał mi Aleks, czułam się pewniej. Byłam więcej niż pewna, że to nie była troska czy coś takiego, jedynie nie chciał brać odpowiedzialności za mnie, gdyby coś się stało, ale mimo to byłam mu wdzięczna.
Sobotę spędziłam w pracy, gdzie przez większość czasu się nudziłam i żałowałam, że nie wzięłam jakiejś książki do poczytania czy czegoś, żeby się pouczyć; nie było co marnować czasu. Mimo wszystko do tak małego ruchu nie byłam przyzwyczajona, bo do tej pory było co najmniej o połowę więcej osób. Jednak w końcu pracuję tu od niedawna, więc będę wiedziała, żeby zabierać cokolwiek ze sobą na weekendy.

Przysługa VI

Spojrzałam na Kaję, która z wielkim uśmiechem na ustach kiwała zachęcająco głową. Nie powiem, na początku mnie wmurowało i dopiero, gdy dziewczyna się odezwała, wróciłam do żywych.
Co tu robicie? – spytała, patrząc na Adama.
Zdałam sobie sprawę, że od kiedy Aleks usiadł obok mnie, byłam sztywna. Nic dziwnego – przypominając sobie jego słowa przed salą lekcyjną, musiałam cały czas uważać.